IQ Labs

Typowy przebieg kursu

Szybkie Czytanie - a po co?
Przecież już umiem czytać.

Tak przynajmniej mówiła moja nauczycielka polskiego. I znowu do "SZKOŁY", co to za przyjemność?
No tak, ale z drugiej strony całkiem nieźle byłoby "ciachnąć" te wszystkie lektury z roku w tydzień. To by się dopiero wszyscy zdziwili. Już widzę te miny. Dla tego widoku warto zrobić wszystko. Raz kozie śmierć - idę się zapisać!

1 Tydzień

Pierwsze spotkanie. Grupa niedowiarków, jak ja, patrzy z dystansem na skromny, ale czysty wystrój klas. Trochę ascetycznie, podobno, aby się nie rozpraszać. Pani, która nas przyjmuje jest miła, ale ciągle wypytuje. Tak jak by nie było oczywiste, po co tu jestem. Puszcza nam kasetę z mistrzostw Polski w szybkim czytaniu. Jest nadzieja, że między nami siedzi przyszły mistrz, eliminacje już w październiku. Na ekranie widzimy przez chwilę jak przekładają kartki i po mistrzostwach. Profesor Bralczyk rozdaje medale i ogłasza wynik. Najlepsza w 2002 roku była Małgosia - 46.000 słów na minutę. Jak dla mnie to aż niewiarygodne. To pewnie rekord świata.

2 Tydzień

Już wiem, na czym to polega. Na razie dużo tłumaczą i demonstrują. Okazuje się, że ta miła pani, to pani doktor pedagogiki, a pan to psycholog. Nie ma tu nic z mistycyzmu, "niewiarygodnych możliwości umysłu", czy innych takich chwytów. Jest czysta i logiczna wiedza z neurologii, psychologii poznawczej i technik pamięciowych. Trochę ćwiczymy, ale jeszcze bez przekonania. Zrobili nam test na szybkość czytania i rozumienia. Nieźle, ok 200 słów na minutę, przy zrozumieniu 70%.

3 Tydzień

To nawet przyjemne. Poznaliśmy się w grupie i nieźle się bawimy. Dziwne trochę, bo są dzieci 12 letnie i panie po 40-ce, a mimo to, nie ma dystansu. Wszyscy jesteśmy na ty. I każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. Trochę jak na wakacjach, pewnie to zasługa prowadzących. Ale wyników nie widzę!

4 Tydzień

Znowu zrobili test. Mam 600 słów na minutę i 80% zrozumienia. Niewiarygodne, a wydawało się, że nic się nie dzieje. Najdziwniejsze, że jest pewna prawidłowość, im ktoś szybciej czyta, tym ma większe zrozumienie tekstu. Tak było też na początku, ale wydawało się, że to przypadek. Teraz wiem, że to taka prawidłowość. Po prostu mózg się nudzi, jak czytam. Ucieka myślami do innych zdarzeń, zamiast się koncentrować na tym, co czytam. Skutki tego są takie, że nie wiele pamiętam z tekstu. A jak mu podaje tekst szybciej, to nie ma czasu na błądzenie i musi się koncentrować na tekście. Trochę dziwne, zawsze myślałem, że jak szybciej, to nic nie zrozumiem. Ciekawe ile jeszcze takich obiegowych opinii we mnie tkwi?

5 Tydzień

Niesamowite, jak bardzo poprawiły mi się stopnie w szkole. Bo też i nauka zaczyna sprawiać mi przyjemność. Teraz dopiero widzę, jak łatwo i szybko można się przygotować do lekcji. Siadam do lekcji skoncentrowany i zrelaksowany. Tego się nauczyłem na kursie. Zapamiętanie materiału na następną lekcję to przysłowiowa "bułka z masłem", nie takie rzeczy robimy na kursie. I nareszcie mam czas dla siebie. Coraz więcej czytam dla przyjemności.

6 Tydzień.

Kończymy kurs szybkiego czytania testem. Wszyscy mają powyżej 1000 słów na minutę. Ja jestem po środku 1200, ale jest dziewczynka, która już czyta ponad 2400 słów na minutę i to przy 90% zrozumieniu tekstu. Ciekawe, co z niej wyrośnie, jeśli w tym wieku robi już taki progres. Szkoda, że ja nie zacząłem wcześniej.

7 Tydzień

Miejsca sobie nie mogę znaleźć, kurs się skończył. A mnie tak chce się czytać. To nałóg jakiś, czy co? Jeszcze dwa miesiące temu wyśmiałbym każdego, który zaproponowałby dobrą książkę zamiast wyjścia na miasto. A dzisiaj ciągnie mnie do tego stanu umysłu, kiedy koncentruję się tylko na tym, co robię i ogarnia mnie kojący spokój. To uczucie uwolnienia od wszelkich trosk i wyciszenia wewnętrznego, tak mnie wciąga, że wykorzystuje każdą wolną chwilę na czytanie.

Tęsknię za grupą i atmosferą na kursie, tam naprawdę czułem się na miejscu. Zadzwonię, może organizują jakiś wyższy poziom?