- Home »
- Szybkie czytanie »
- Schemat kursu
Schemat kursu
Nauka szybkiego czytania odbywa się w czterech obszarach:
- I - techniczna nauka szybkiego czytania
- II - sposoby rozumienia tekstów
- III - osobowość czytającego
- IV - efektywne sposoby uczenia
ZADZIWIAJĄCE JEST TO, ŻE NIKT NIE WĄTPI, ŻE MOŻE SZYBCIEJ BIEGAĆ LUB PŁYWAĆ, LECZ WSZYSCY ZASTANAWIAJĄ SIĘ, CZY MOGĄ SZYBCIEJ CZYTAĆ.
I - techniczna nauka szybkiego czytania
Nauka technicznych możliwości jest stosunkowo dobrze rozwinięta w wielu publikacjach o szybkim czytaniu. To, co chciałbym dodać, jest raczej krytyką niektórych metod, a w szczególności wyjaśnień, które się do tego serwuje. Dlatego przedstawiam to zagadnienie jeszcze raz bardzo dokładnie, eksponując istotne zagadnienia i podając naukowe źródła swoich twierdzeń. Obalam też mity typu „szybkie czytanie polega na szybszym ruszaniu oczami.”
II - sposoby rozumienia tekstów
Sposób zrozumienia tekstu to zagadnienie obszerne, skomplikowane i nie do końca wyjaśnione. Na zrozumieniu tekstu najczęściej blokujemy się z szybkością czytania. Czytać mogę szybciej, ale ile z tego zrozumiem?- pyta najczęściej uczeń. I ma rację, to istota nauki.
Co powoduje, że coś rozumiem lub nie? Jak to się dzieje, że w ogóle rozumiem te dziwne znaczki? I na koniec - a ile właściwie rozumiem? Ja ograniczyłem prezentowaną wiedzę z tego tematu na niezbędną do nauki szybkiego czytania i podzieliłem to zagadnienie na trzy poziomy:
- Semantyka
- Syntaksa (gramatyka)
- Dyskurs ( kontekst)
- Głębokość przetwarzania
Mimo, że to dość uczenie brzmi, staram się przedstawić to bardzo atrakcyjnie, może nie zawsze wgłębiając się we wszystkie szczegóły zagadnienia. Szczególnie semantyka, czyli inaczej leksykalne znaczenie pojęć, może być niezwykle interesująca, jeśli skupimy się na tworzeniu pojęć przez dziecko.
To zadziwiające jak dziecko potrafi dokonać tak skomplikowanego procesu, jak abstrahowanie istotnych cech i przeniesienie ich na inne przedmioty lub zjawiska. Dokonuje pewnej generalizacji i jest to przejawem niezwykłej inteligencji. Przyjrzyjmy się pierwszemu lepszemu przykładowi. Mama pokazuje dziecku psa i mówi: „to jest pies”, używając nazwy klasy przedmiotów jako coś oczywistego, a tak wcale nie jest. Bo za chwilę pokazuje zupełnie innego psa i też mówi PIES. A on wcale nie jest podobny do tego pierwszego, np. jak jamnik do bernardyna. A więc co spowodowało, że został zaliczony do grona psów?
Wielkość- na pewno nie. Sierść- wiele zwierząt ma sierść. Chodzenie na czterech łapach?
- jak wyżej. A może szczekanie? Po pierwsze nie szczekał a po wtóre szczekają też inne stworzenia, jak jelenie czy lisy. I to zupełnie nie do odróżnienia od szczekania psa.
A więc, na jakiej podstawie Mama zaliczyła te dwa zwierzaki do tej samej grupy? A jeszcze ciekawsze jak robi to dziecko zupełnie nie mając wiedzy z zakresu biologii.
Syntaktyka jest równie fascynującym zagadnieniem. Dopóki uczymy się o zasadach poprawnego budowania zdań, to często wydaje się zupełnie nudna. Dużo, może nawet wszystko, zależy od profesora wykładającego. Ale jeśli popatrzymy na to jak lingwiści i zaczniemy poszukiwać reguł pewnej gry, nazywającej się syntaktyka, to zaczynamy się bawić w detektywa.
Bo jak to jest możliwe, aby dwa zdania o zupełnie innej budowie znaczyły prawie to samo:
- Zuzanna zjadła krokodyla.
- Krokodyl został zjedzony przez Zuzannę.
( oczywiście różni je strona czynna i bierna, ale nas tu tylko interesuje szyk w zdaniu.)
A za to zdania zupełnie podobne w konstrukcji znaczą zupełnie co innego, przynajmniej dla Zuzanny i krokodyla.
- Zuzanna zjadła krokodyla.
- Krokodyl zjadł Zuzannę.
Jak małe dziecko, nie znając zasad syntaktyki, tworzy zdania? Tworzy je poprawnie gramatycznie, mimo że nie koniecznie sensownie. Tu przypomina mi się słynne zdanie Chomskyego (Lingwista z Harwardu, laureat nagrody Nobla): „zielone liście śpią wściekle”. Poprawne syntaktycznie, ale czyż nie jest wyjątkowe w swej treści?
I nie jest prawdą jakoby dzieci uczyły się tylko poprzez naśladowanie, gdyż mogłyby się poruszać tylko w obrębie zdań zasłyszanych. A tak nie jest, jak łatwo sprawdzić słuchając każdego małego dziecka. Powtarzanie zdań jest raczej wyjątkiem niż regułą. Zobaczcie na rodziców jak się cieszą, jak złapią taki rodzynek. To, co jest w tym najciekawsze, to jak można tworzyć zdania gramatycznie poprawnie, zupełnie nie uświadamiając sobie tych zasad.
U dorosłych nie jest też dużo lepiej, jeśli właśnie nie zajmują się syntaksą zawodowo.
Dyskurs (kontekst), przejawia się w tym, że zmienia znaczenie słów i zdań, a raczej całe znaczenie tychże, jest uzależnione od kontekstu. Bo przecież rozumienie tekstu to nie suma znaczeń poszczególnych słów, to coś więcej. Ale jak człowiek rozumie tekst - oto jest pytanie?
Mówiąc ogólnie, musi zebrać wiele pojedynczych faktów i połączyć je w relacje. Aby to mógł uczynić musi oczywiście rozumieć znaczenie pojedynczych pojęć i tworzyć strukturę tekstu.
Bo dopiero tekst o pewnej strukturze, tak jak i obraz, jest zrozumiały. Ale jest tu istotna różnica, tekst z natury swojej ma budowę sekwencyjną, obraz natomiast widzimy prawie w całości (prawie, gdyż to niestety nie jest do końca prawdą; obraz również widzimy sekwencyjnie, ale dużo szybciej).
Także tekst, aby był zrozumiały musi stanowić dla nas „obraz” – figurę, czy zarys. W tym celu musimy dokonać dość dużej kompresji informacji w bardziej dogodne do przetwarzania elementy – sądy i znaleźć relacje je łączące. Będziemy się uczyć jak to zrobić szybciej i efektywniej, aby tekst był bardziej zrozumiały i łatwiejszy do zapamiętania.
III - osobowość czytającego
Osobowość czytającego i jej zmiana to najważniejsza część tego kursu. Wszystkie techniki szybkiego czytania, czy nawet znakomita wiedza o strukturze tekstu nic nie da, jeśli uczeń nie jest gotowy się uczyć. Tajemnicą powodzenia, nie tylko w szybkim czytaniu, ale w uczeniu się w ogóle, jest nie tylko zmiana postawy, lecz raczej zmiana cechy osobowości, takiej jak otwartość na wiedzę, umiejętność koncentracji i motywacji wewnętrznej.
Niestety nie jest to ani szybkie, ani łatwe. Osobowość człowieka przypomina mi trochę kostkę RUBIKA (pamiętacie sześcian, w którym każda ściana miała inny kolor, a składała się z wielu mniejszych sześcianików; każdy z nich można było dowolnie przemieszczać na kostce).
Kostka ta miała genialną właściwość, każdy ruch jednego elementu na ścianie wywoływał następstwa. Inne elementy z przeciwległej ściany, powiązane z tym, który ruszamy, również się przemieszczały. Cóż to była za zabawa, kiedy wydawało się, że już jest wszystko poukładane i tylko trzeba ustawić jeden element, a tu nagle inna ściana zupełnie się przez to rozlatywała.
Tak jest również z naszą osobowością, wszystko ma swoje następstwa. Nawet gdyby dało się zmieniać łatwo cechy osobowości, to i tak nie byli byśmy zadowoleni, bo pociągałoby to za sobą konsekwencje. A te z kolei, nie koniecznie by nam się podobały.
W osobowości, tak jak w życiu, wszystko ma swoje konsekwencje. Pomijam tu zagadnienie „jak zmieniać”, ale najważniejsze jest to, czy naprawdę chcemy tej zmiany z pełnymi konsekwencjami.
Nie ma złych cech osobowości, to raczej kontekst sytuacyjny powoduje ich negatywny osąd.
Nawet, jeśli spojrzymy na taką cechę jak nadpobudliwość, co przejawia się często w agresji i szybkim gwałtownym działaniu, w bibliotece miejskiej lub na koncercie muzyki klasycznej będzie niezbyt mile widziana. Ale na polu bitwy, w starciu z przytłaczającymi siłami wroga? Medal murowany!
A nawet w czasach pokoju, często trzeba się wykazać refleksem w działaniu i pewną dozą brawury, nie koniecznie inteligentnej czy rozważnej, aby ratować ludzi z pożaru czy powodzi.
Tak, więc każda cecha osobowości jest dobra, jeśli znajdzie się w odpowiednim kontekście. Bo przecież tak one powstawały, na skutek dostosowania się, adaptacji do środowiska.
Często dzisiaj jest to atawizm, czyli coś, co było kiedyś użyteczne, a dzisiaj nie jest, bo życie nasze zmienia się obecnie w takim tempie, że nasza genetyka jest bezradna. Aby się przystosować potrzebuje tysięcy, jeśli nie setek tysięcy lat. Tak, więc czasami warto się zastanowić, czy nie lepiej jednak by było popracować nad niektórymi naszymi cechami.
Czasami świadomość, jaki jestem, powoduje, że się zmieniam.
Na kursach, które prowadzę w naszym INSTYTUCIE DOSKONALENIA UMYSŁU „IQ-LABS”, robimy szereg ćwiczeń i eksperymentów, które temu pomagają.
IV - efektywne sposoby uczenia
Efektywne sposoby uczenia to dodatek jak wykorzystać szybkie czytanie w praktyce. Na kursie dowiecie się wiele istotnych faktów naukowych, które pozostałyby tylko suchą wiedzą, gdyby nie ten dział. Ma on na celu wcielić te naukowe odkrycia w praktykę uczenia. Będzie o tym, jak poprawić pamięć, jak zwiększyć koncentrację i jak zapisywać notatki.
Bazując nie tyle na własnym doświadczeniu, ile na eksperymentach z uczeniem przeprowadzanych na uczniach naszego INSTYTUTU, obserwujemy niebywały przyrost szybkości uczenia, przy zastosowaniu nawet tylko niewielkiej ilości technik szybkiego uczenia.
Chciałbym, aby nauka po kursie stała się szybsza, przyjemniejsza i trwalsza, bo wierzę, że losy kraju i świata zależą od tego jak będziemy się uczyć w przyszłości.
Ludzie dobrze wykształceni są szczęśliwsi i żyją dłużej.


