Nauczanie CZYTANIA – wg. John Anderson „Uczenie się i pamiętanie”
Tradycyjna metoda uczenia czytania, „analityczno-syntetyczna”, polega początkowo na uczeniu liter, czyli tzw. zgłoskowaniu, a dopiero później uczeniu składania sylab z liter i wyrazów z sylab. Odwrotna metoda, „syntetyczno- analityczna”, od razu przechodzi do całościowego poznania wyrazów, a z czasem do rozbioru wyrazów na sylaby i głoski - litery.
Metoda syntetyczno – analityczna jest metodą bardziej atrakcyjną i wydaje się bliższą trendom poznawczym w psychologii. Dzieci uczą się chętniej i z mniejszymi trudnościami na początku. W badaniach M.J. Adams (1990) wskazuje jednak, że metoda analityczno-syntetyczna daje lepsze wyniki w dłuższym okresie. Nie wiadomo tylko, czy nie jest to wynik uzyskany dlatego, iż dzieci w tej metodzie uczą się czytać o wiele dłużej i niejako dokładnie i do końca.
Przy nauce całych wyrazów dziecko szybko osiąga dobre wyniki w czytaniu prostych tekstów, takich, gdzie słowa są znane i często się powtarzają, dlatego nie przechodzi właściwie do drugiego etapu nauki, tj. analitycznego. Wydaje się to zbędne, gdyż już czyta. A trudności zaczynają się w późniejszym okresie, kiedy trafia na słowa trudne i nieznane, gdzie trzeba przeliterować, aby się nauczyć wymawiać słowo. Aby go po prostu poznać.
Jednak nie sama umiejętność odkodowywania znaków jest czytaniem. Najbardziej istotną czynnością przy czytaniu jest rozumienie kontekstu, do tego jest potrzebne oczywiście szybkie i automatyczne odkodowywanie, ale to tylko jeden element. Następne to rozumienie słów, a więc semantyczna znajomość pojęć, syntaksa- zasady gramatyki, ale i dyskurs, umiejętność strukturalizacji tekstu. To klucz do zrozumienia.
Teksty nawet szybko i sprawnie przeczytane nie stają się zrozumiałe, jeśli stanowią tylko zbiór zrozumiałych słów. Potrzebne jest osadzenie ich w naszej wiedzy, umiejętne zasymilowanie. Jeśli tekst jest zorganizowany w paradygmacie czasowym, (np. najpierw…potem…następnie), tworzy jakoś historyjkę, co nam ułatwia zrozumienie, bo tak przeważnie mówimy. Sama mowa wymusza niejako taką organizację czasowo - sekwencyjną.
Gorzej, jeśli jest to tekst naukowy, zorganizowany w paradygmacie analizy (całość…część…część części…). Tu przeważnie ilość elementów nie pozwala nam zapamiętać materiał i go od razu strukturalizować. Niezbędny jest pewien wysiłek umysłowy do kompresji, czy też lepiej pewnej syntezy tych elementów w pewną zorganizowaną figurę.
Można by się tu pokusić o pewną analogię do obrazu. Dopóki widzimy obraz jako zbiór niezorganizowanych niczym elementów, np. różne figury geometryczne, to niezmiernie trudno jest taki rysunek zapamiętać. Ale wystarczy, że z tego chaosu wyłoni nam się zarys lokomotywy, to staje się on niezwykle prosty i przejrzysty.
To samo możemy powiedzieć o tekście, jeśli jest to zbiór znanych nam słów, ale nieukładający się w żadne stwierdzenie, sąd czy pytanie, jest nie do zapamiętania. Ale jeśli tylko złapiemy zarys tego, co ktoś nam chciał powiedzieć, natychmiast zbiór staje się uporządkowany i w postaci sądu semantycznego gotowy do zapamiętania. Co nie znaczy, że już go zapamiętamy. Do tego potrzebna jest inkorporacja tego sądu do naszej obecnej wiedzy. Co może nastąpić na drodze różnych procesów myślowych.
Wydaje się ( za Anderson), że tekst ma ważniejsze i mniej ważne informacje, lub (za Chomsky), strukturę powierzchniową i głęboką. Aby to wyłowić, trzeba prześledzić najważniejsze stwierdzenia w tekście i zobaczyć relacje, jakie je łączą. Idealny w tym celu zdaje się szkic tekstu. Szkic określający jego główne informacje i określający np. nadrzędność – podrzędność poszczególnych informacji.
Pod wpływem lektury książki M. Jagodzińskiej „Obraz w procesach poznania i uczenia się”, myślę, że można zastosować wizualizację skomplikowanych pojęć w celu lepszego zapamiętania i przetworzenia materiału, zawartego w czytanym tekście. Jeśli przyjmiemy za Paivio, że informacja kodowana w dwóch kodach, werbalnym i obrazowym, jest bardziej zapamiętywana niż tylko w werbalnym, to korzystne było by przetworzenie tekstu na syntetyczny rysunek. Rysunek zawierający cechy informacji zawartej w tekście a jednocześnie syntetyzujące je do niewielkiej objętości percepcyjnej. Uzyskujemy model, łatwy do dokonywania dalszej obróbki myślowej. Sam proces syntetyzacji informacji jest już sam w sobie głębokim przetwarzaniem i dzięki temu powinien być korzystny w zapamiętaniu (badania Craika i Lockharta). Znalezienie dla informacji adekwatnej organizacji przestrzennej, czyli rysunku, jest przy tym procesem twórczym i zmuszającym do szukania analogii czy porównań do wiedzy posiadanej. To powoduje wbudowywanie tejże informacji w posiadaną wiedzę.
Można również zastosować metodę zaproponowaną przez Palincsara i Browna (1984), nazwaną programem wzajemnego nauczania. Polegał on na czterech podstawowych strategiach usprawniających zrozumienie: streszczenie, wyjaśnienie trudności, stawianie pytań oraz przewidywanie dalszej treści.
Szczególnie przewidywanie dalszej treści wydaje się niezwykle atrakcyjne, gdyż wychodzi poza standard analizowania tekstu. Tu trzeba nie tylko zrozumieć treść i wysnuć najważniejsze przesłanki, lecz znowu użyć twórczego myślenia. Co, jak wiemy z prac prof. Nęcki, jest nacechowane nie tylko głębokim przetwarzaniem, używaniem kodu wizualnego, ale również angażuje najgłębsze pokłady wiedzy i uwagi.
To, co jest problemem przy zwykłym czytaniu, czyli strukturalizacja tekstu, dostrzeżenie relacji zachodzących w jego głównych punktach, stanowi również główny problem przy szybkim czytaniu. Bo o ile jesteśmy przyzwyczajeni do struktury czasowej, „historyjki”, to zupełnie już sobie nie radzimy ze strukturą tekstu hierarchicznego, „naukowego”. Ale właśnie tam jest ono najbardziej potrzebne. Przeważnie są to teksty przeznaczone do uczenia, podręczniki akademickie lub eseje. I dopiero tu możemy wykorzystać sztukę szybkiego czytania, bo niezbędne jest wielokrotne czytanie tekstu. Jeśli go będziemy czytali z tą samą prędkością co zwykle, osiągniemy nie wiele lepszy efekt, gdyż trudno jest operować informacjami tak szeroko rozłożonymi w czasie. Lecz jeśli zastosujemy szybkie czytanie, w drugim, trzecim lub dalszych czytaniach, to efekt zapewne będzie bardzo zachęcający.
Gdyż w następnych czytaniach nie chodzi nam już o samo zrozumienie tekstu, co mamy za sobą w mozolnym pierwszym czytaniu, lecz o jego przypomnienie w najważniejszych tematach i integracje w całość. Każde następne „przelecenie” tekstu, powinno go lepiej syntetyzować. Prowadzi do zobaczenia całej struktury tematu i jego lepszym zapamiętaniu.
Gdybyśmy jeszcze przy tym zbudowali mapę tekstu, na wzór mapy myśli, efektywność nauki wzrosła by niepomiernie.
Więcej na kursie w Laboratorium „IQ-Labs”



